Newsletter
Wprowadź swój adres e-mail

BEST - Bezpieczna strona - Certyfikat

Królowa dziewczęcych serc

Czasami mówi się o niej: polska Lucy M. Montgomery. Czasem też nazywa się ją Kornelem Makuszyńskim w spódnicy. Bez względu jednak na to, jakie przykleić jej żartobliwe czy pochlebne miano, Małgorzata Musierowicz najbardziej sprawdza się chyba w roli królowej dziewczęcych serc i władczyni ich nastoletniej, spragnionej ciepła wyobraźni.

Trudno znaleźć w Polsce czytelniczkę, która nigdy nie słyszałaby o „Jeżycjadzie”. Od czasu ukazania się „Szóstej klepki”, pierwszego tomu sagi o rodzinie Borejków, minęło już wprawdzie ponad trzydzieści lat, powieści Małgorzaty Musierowicz nie zestarzały się jednak ani o jeden dzień i wciąż zachwycają kolejne pokolenia dorastających dziewczynek.

Powołany przez autorkę do życia świat – z jednej strony tak bardzo realny i pełen autentycznych szczegółów, z drugiej zaś bajkowo wręcz nasączony ciepłem, akceptacją i miłością – bez wątpienia bowiem potrafi skraść serca młodych czytelniczek.

Dla tych, którzy ostatnie trzydzieści lat przespali w jakimś dalekim kraju, mała ściąga – „Jeżycjada” to cykl dwudziestu już niemal powieści, których bohaterami są kolejni członkowie rodu Borejków z siedzibą rodzinną w stuletniej poznańskiej kamienicy przy Roosevelta 5. Choć książki Musierowicz dotykają całego wachlarza tematów obyczajowych, obowiązkowym wątkiem każdej z nich są narodziny uczucia, subtelne i wysmakowane przyglądanie się temu, jak między dwójką młodych ludzi zaczyna kiełkować bliska emocjonalna relacja.

Być może z tego właśnie powodu „Jeżycjada” jest literaturą znacznie bardziej dziewczęcą niż młodzieżową, choć zaczytujących się nią mężczyzn także nie brakuje – a dał temu świadectwo nawet sam Czesław Miłosz.

Jest w tym cyklu coś niezwykle ciepłego, pewna domowa stabilność, rodzinna atmosfera i poczucie przynależności, które nęci dorastające dziewczęta w ich poszukiwaniach własnego miejsca w życiu i świecie. Ród Borejków, ta niekończąca się galeria nietuzinkowych, bardzo sympatycznych postaci, wkrada się niepostrzeżenie w wewnętrzny świat czytelniczki, obejmując role starych, dobrych znajomych, na których zawsze można liczyć. Do tego stopnia „Jeżycjada” potrafi się w naszej rzeczywistości zadomowić, że autorka nieustannie zasypywana jest setkami listów od czytelniczek, które pragną wiedzieć, co słychać u dawno niewspominanych bohaterów, czy aby na pewno u nich wszystko w porządku, co porabiają, czy jeszcze powrócą…

Można by rzec, że to swoista mania, samoorganizujące się społeczeństwo wielbicielek prozy Małgorzaty Musierowicz, grupa ludzi połączonych wspólną ideą, a także – realna i wpływowa siła.
Małgorzata Musierowicz bardzo uważnie wsłuchuje się bowiem w głosy swoich czytelników. Nie raz i nie dwa to właśnie ich opinia zaważyła na takim a nie innym rozwoju powieściowych wypadków. Autorka wszak ceni sobie sympatię i zainteresowanie odbiorców, ma też chyba świadomość, jak wielki wpływ jej proza ma na emocje czytelnika, jak pomaga poradzić sobie z pierwszymi miłościami, dostarcza zrozumienia i ciepła, którego w prawdziwym życiu być może brakuje.

Trudno byłoby chyba zaprzeczać twierdzeniu, że niejedną już dziewczynkę „Jeżycjada” suchą stopą przeprowadziła przez burzliwe odmęty emocjonalnych zawirowań dorastania. Sentyment do powieści Musierowicz zostaje zresztą czytelniczkom na długie lata i pewnie z przyjemnością patrzą one, jak ich własne córki sięgają po kolejne tomy „Jeżycjady”. Spirala pokoleniowa kręci się więc podobnie jak i w rodzinie Borejków. Można się z tego chyba tylko cieszyć – nazwisko Musierowicz jest wszak gwarancją jakości, dobrego smaku i promowania pozytywnych wartości. A czyż nie to chcielibyśmy znaleźć w lekturach swoich dzieci?

Kamila Jaworowicz, fot. Wydawnictwo Akapit Press