Słuch i poczucie rytmu
Ze śpiewaniem u dzieci jest tak, jak z każdym innym zajęciem – dziecko musi chcieć, a żeby chciało, należy je odpowiednio zainteresować. To jednak nie wszystko. Najważniejsze są słuch oraz umiejętność poruszania się w rytm muzyki.
Wspomnień czar...
Rozmowa z Magdaleną Kujawską obudziła we mnie wspomnienia. Zdolność rozróżniania dźwięków i oceny ich brzmienia, to cecha podstawowa, aby można było rozpocząć szkolenie dziecka w kierunku muzycznym, a lekcje śpiewu to żmudne ćwiczenia z emisji głosu, wprawki dykcyjne i interpretacja utworów. Pewne niedociągnięcia wokalne można nadrobić, ale bez słuchu nie ma nad czym pracować.
Pamiętam doskonale, jak chodziłam na lekcje śpiewu do domu kultury, a pani, która mnie wtedy prowadziła, której nazwiska dziś nie pamiętam, kazała mi wyśpiewywać te same frazy (kilka dźwięków następujących po sobie, więcej niż motyw, ale mniej niż zdanie i okres) na coraz wyższych dźwiękach. Po pewnym czasie byłam po prostu zmęczona, a to był dopiero początek zajęć.

U części dzieci predyspozycje artystyczne przejawiają się szybciej, u innych w starszym wieku. Z dziećmi w wieku przedszkolnym zwykle prowadzi się zajęcia grupowe, połączone z rytmiką, podczas których uczą się one wybijania prostych rytmów, naśladowania dźwięków czy śpiewania prostych piosenek. Dla mnie najtrudniejsze było zawsze ćwiczenie polegające na odróżnieniu ilości brzmiących w danej chwili dźwięków.
Logiczne jest, że dziecko musi lubić świat muzyki i chcieć w zajęciach uczestniczyć, w przeciwnym razie będzie to tylko zwykłe „klaskanie”.
Zajęcia indywidualne prowadzi się ze starszakami i tylko wtedy, jeśli mają odpowiednie predyspozycje słuchowe. - Ćwiczenia dla dzieci to najczęściej proste wierszyki, czasami trochę zabawne zdania, oprawione w prostą melodię powtarzaną na dźwiękach różnej wysokości – opowiada Magdalena Kujawska, instruktorka śpiewu. To, o czym pisałam wyżej.
Musisz chcieć
Aby zacząć pracę z dzieckiem, musi być ono w pełni zmotywowane do działania, zresztą, podobnie jest w przypadku innych zajęć, nauki gry na instrumencie, karate, jogi itp. I niestety, nie wystarczą ambicje rodziców. A często to one są na pierwszym miejscu. Pomimo zabawnej formy zajęć, bez przekonania samego zainteresowanego, nie uda się z żadnego dziecka zrobić Pavarottiego.
Rozpoczęcie nauki wymaga również od dziecka odpowiedniej samodyscypliny i systematyczności w działaniu. To jest chyba to, czego mi wówczas zabrakło. Nie byłam dość zdeterminowana, w przeciwnym razie może dziś śpiewałabym, a nie pisała o nauce śpiewu. Dziecko musi samo ćwiczyć, a nie tylko uczestniczyć w lekcjach z instruktorem. Aby praca przyniosła zamierzony efekt, należy stale doskonalić swój warsztat.
Wielu rodziców chciałoby, aby ich dzieci śpiewały, grały, tańczyły – zwłaszcza po tym, co nas zalewa z odbiorników masowych mediów. Ja nie skończyłam szkoły muzycznej, co więcej, nawet jej nie zaczęłam. Żałuję? Może trochę. Pamiętajmy, aby nasze dzieci realizowały nie nasze, lecz własne ambicje i plany. Zapewne i rodzicom, i dzieciom przyniesie to wiele satysfakcji i radości.
Małgorzata Szewczyk, fot. sxc.hu
Przeczytaj także:
Pozostawić dobre wspomnienie
Zdania oprawione w prostą melodię
Pogrążanie się w świecie fikcji
