Newsletter
Wprowadź swój adres e-mail

BEST - Bezpieczna strona - Certyfikat

Początek drogi

„Współpraca Teatru Guliwer i Biblioteki Multimedialnej przy ulicy Tynieckiej w Warszawie wydaje się bardzo cenna. Myślę, że dużo dobrego może mieć z niej zarówno teatr, jak i biblioteka – nadzieję na owocną współpracę między tymi dwiema instytucjami wyraził Robert Jarosz – reżyser pierwszego przedstawienia w ramach projektu „Laboratorium Teatralno-Pedagogiczne” i kierownik warszawskiego Teatru Guliwer.



MS: „Sonia śpi gdzie indziej” to jest taki spektakl, który ma formułę eksperymentalną i realizuje go Pan wspólnie z pedagogiem teatru – Justyną Czarnotą. Skąd taki pomysł na tego typu realizację?

RJ: Myślę, że funkcja pedagoga teatru jest wciąż nie do końca rozpoznana. Myślę, że zazwyczaj rola pedagoga teatru sprowadza się do obudowywania przedstawień propozycjami warsztatowymi, które rozwijają problematykę przedstawienia, jakieś walory estetyczne, czy też nawiązuje do wątków sztuki.

MS: A tutaj pracujecie Państwo na równych prawach?
RJ: Tak, tutaj wspólnie uczestniczyliśmy w próbach, wspólnie prowadziliśmy spektakl. Rozmawialiśmy ze scenografem, kompozytorem. Nie ukrywam, że ważna też była współpraca z Justyną Czarnotą, to jest bardzo konkretna osoba.

MS: To jest trochę inny spektakl, bo wychodzimy od książki Wydawnictwa Zakamarki i jesteśmy w bibliotece. Dlaczego właśnie tutaj? Czy to jest nawiązanie do książek, czy to spowodował przypadek?
RJ: Teatr Guliwer i Biblioteka Multimedialna przy ulicy Tynieckiej to są dwie instytucje, które mają znakomity potencjał na współpracę. Myślę tutaj o działalności lokalnej. Mokotów też ma to do siebie, że jest tam masa mieszkańców i ten aspekt naszej lokalności i bliskości tych dwóch instytucji skłonił nas do współpracy.

Walorem jest także sama przestrzeń biblioteki, która dysponuje świetną przestrzenią sali, jednocześnie świetnym zapleczem w postaci personelu. Prowadzą warsztaty, dla których Idea teatru i działań wokół teatru jest bardzo bliska. Jest też z ich strony duża otwartość na takie działania i postanowiliśmy tę współpracę zacieśnić, i złożyliśmy projekt na Laboratorium Teatrlano-Pedagogiczne, w ramach którego powstanie jeszcze jeden spektakl.

MS: No właśnie, będzie jeszcze jedno przedstawienie. To jest eksperyment – taka formuła. Czemu ten eksperyment ma służyć?
RJ: Jeśli chodzi o sam spektakl pragniemy szukać tego obszaru teatralnego wokół tego, że raz – jesteśmy w bibliotece i nie udajemy, że jesteśmy gdzieś indziej i to jest bardzo ważny aspekt tych wydarzeń, a dwa – że odczytanie książek, w których duży akcent jest położy na ilustracje, gdzie te słowa często też dopowiadają obraz – picturebooków – to też nas sprowokowało do stworzenia troszeczkę innych sytuacji teatralnych. Także „Sonia śpi gdzie indziej” w samym zamyśle najlepiej sprawdza się w bibliotece multimedialnej. Spanie gdzie indziej, czyli spanie w bibliotece. Od tego się zaczyna.

MS: Kiedy możemy się spodziewać kolejnego spektaklu w ramach „Laboratorium”?
RJ: Dwudziestego czwartego października tego roku.

MS: W projekt Laboratorium Teatralno-Pedagogiczne wpisane są także inne działania. Warsztaty teatralne.
RJ: Warsztaty są prowadzone przez pracowników biblioteki. Odbywają się przy użyciu rekwizytów i elementów scenografii z przedstawienia. Dzieci mogą wejść bezpośrednio w przestrzeń aktorską już poza spektaklem. Jest na to inny pomysł. Spektakl jest osobno i osobno zapraszamy dzieci i rodziców do uczestnictwa w warsztatach.

MS: Czyli przychodzi grupa dzieci szkolnych i dostaje do ręki pacynę?
RJ: Podstawą na pewno jest książka. Jest to szukanie wariacji wokół książki. Bardzo ważnym elementem jest tutaj muzyka, częściowo wykonywana na żywo, mamy ciekawe instrumenty, które w rękach dzieci zaczynają żyć nowym życiem.

MS: A jakie to instrumenty?
Na przykład bum bum rurki.

MS: Jak dzieci odbierają przedstawienie „Sonia śpi gdzie indziej”?
RJ: Nam oczywiście może nie wypada o tym mówić, ale jestem bardzo zadowolony. Myślę, że udało nam się stworzyć taką przestrzeń, która jest zupełnie inna niż ta w Guliwerze i jednocześnie z nią nie konkuruje. To są dwa odrębne byty.

MS: W przedstawieniu ważna jest też bliskość widza i sceny. Nie ma tu wyraźnie zarysowanej granicy między widzem – dzieckiem a aktorami.
RJ: Ten rodzaj bliskości jest bardzo ważny. Trochę się to odbywa na granicy snu. Tu interakcja nie jest bezpośrednia, ale odbywa się na poziomie wspólnie stworzonej iluzji. I na tym nam zależało, żeby to wszystko było osadzone w tematach wypływających z książki.

MS: Czy kolejne przedstawienie będzie realizowane w tej samej przestrzeni i konwencji?
RJ: W przestrzeni tak, natomiast konwencja będzie na pewno wypływać z treści. Tu była Sonia, która nocowała po raz pierwszy poza domem. Zależy nam też, żeby ta teatralność było bardzo blisko widza.

MS: Czy współpraca Teatru Guliwer i Biblioteki Multimedialnej jest cenna?
RJ: Sama idea tej współpracy wydaje się bardzo cenna. Myślę, że dużo dobrego może mieć z tej współpracy Teatr Guliwer i Biblioteka Multimedialna. Mam nadzieję, że współpraca między tymi dwiema instytucjami będzie rozkwitać.

MS: Czyli to dopiero początek tej wspólnej drogi?
RJ: Taką mam nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie wspólnym realizacjom.

Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Małgorzata Szewczyk