BEST - Bezpieczna strona - Certyfikat

Chciałbym aby pozostało po mnie dobre wspomnienie

Ja mogę posłużyć się sprawnością animacji i interpretacjią, budując postać sceniczną, widz zobaczyć ożywioną lalkę, która myśli i czuje – rozmowa z Janem Plewako, aktorem Teatru BAJ.

Małgorzata Szewczyk: Przedstawienie „Świat Garmanna” to był dla pana swoisty debiut, bo zwykle pan grywał z lalką, a tym razem musiał się pan zmierzyć z żywą materią. Czy to było trudne doświadczenie?
Jan Plewako: Aktor otrzymuje zadanie i stara się je wykonać przy pomocy dpstępnych środków. W moim życiu zawodowym zdarzało mi się grać role w "żywym planie", w masce, w różnych technikach lalkowych, a nawet tańczyć i... śpiewać w zespole rewelersów. Po raz pierwszy jednak zdarzyło mi się otrzymać rolę, która z różnych względów jest mi bardzo bliska. Odpowiadając na pytanie - to próby są od tego, żeby rolę poznać, zrozumieć i zlaleźć środki na zbudowanie postaci scenicznej. Ważne jest uzyskanie prawdy w sytuacji, dialogu, sposobie bycia postaci. Zmieniają się konwencje, narzędzia, ale zawsze konieczne jest uzyskanie wiarygodności. To ozywiście wymaga pracy. Grając lalką, również prowadzę dialog, słucham partnerów, podporządkowuję się rytmowi scen, ale w klasycznym teatrze tylko lalka jest widoczna, a w teatrze współczesnym, gdzie aktor jest widoczny, lalka jest znakiem postaci i trzeba na niej skupić uwagę widza.

MS: Ożywić ją?
JP: Tak.

MS: I to jest trudniejsze?
JP: Animacja lalki wymaga techniki, ale też szczególnej wrażliwości, poczucia humoru, a nawet animizacyjnegi myślenia, że lalka może myśleć i czuć jak ja, wówczas widz zobaczy, że lalka żyje i podda się magii teatru. Aktor jest duszą postaci scenicznej, a lalka jest zewnętrzną formą. Razem tworzą postać.

MS: Mnie osobiście postać Znaczka ze Świata Garmanna najbardziej przekonała, najbardziej była prawdziwa na scenie. Jak to jest, czy trzeba rolę przepuścić w jakimś stopniu przez siebie, odwołać się do własnych doświadczeń, żeby widz nam uwierzył?
JP: Proszę zwrócić uwagę na to, że jako jedyny z zespołu grającego w tej inscenizacji, gram postać w podobnm wieku i o podobnym doświadczeniu życiowym... Było mi więc o wiele łatwiej przy budowaniu tej postaci, niż moim kolegom, którzy muszą nie tylko zmieniać kostiumy, ale też sposób bycia i myślenia granych postaci.
Pan Znaczek to postać określona, wyraźnie narysowana i jego relacja z Garmannem jest bardzo czytelna. Muszę jednak podkreślić, że olbrzymią rolę w odgrywaniu charakteru tych postaci odegrały próby. Reżyser, pani Ewa Piotrowska, budując strukturę spektaklu, sytuacje, relacje między postaciami, stworzyła twórczą atmosferę, w której aktorzy z łatwością sięgali do własnych przeżyć z dzieciństwa, czy wynikających z obserwacji własnych dzieci. Uzmysłowienie sobie odczuć małego dziecka w codziennej konfrontacji ze światem, rodzicami, rówieśnikami, upływającym czasem, porami roku, nocą i dniem pozwala zrozumieć zadziwienia, zaskoczenia, zmartwienia, niepokoje i lęki dziecka, a także próby porządkowania i nazywania zjawisk, które nas niepokoją, np. przemijanie. I to jest świat dziecka, wrażliwego człowieka, pełen emocji, zagadek, zaskakujących obrazów i pytań, na które chciałoby się znaleźć odpowiedź.

MS: Dzieci mają problemy na własnym poziomie?
JP:
Tak i to porównywalne z problemami. Ale to jest ich świat. Autor trylogii o Garmannie, Stian Hole, nieprzypadkowo mówi o świecie Garmanna. Najpierw jest Lato Garmanna, później Ulica Garmanna i wreszcie Sekret Garmanna - to dowód, że wciąż zdarza się coś ważnego. I jeśli teatr  podejmuje tę problematykę, to jest na bardzo dobrej drodze w wypełnianiu swojej roli. Garmann jest wrażliwym dzieckiem, które stopniowo, poznaje otaczający świat, a pan Znaczek obserwuje go i przypomina mu się własne dzieciństwo. Jest samotny... jak każdy chciałby mieć przyjaciela. I znajduje go w Garmannie.

MS: A jak dzieci odbierają sztukę?
JP:
Różnie odbierają. To zależy również od przygotowania.

MS: Dzieci są chyba bardziej spontaniczne niż dorośli na widowni?
JP:
Zdecydownie tak. Widownia dziecięca łatwo poddaje się nastrojom i łatwo je uzewnętrznia. Wymiania wrażeń na gorąco, wchodzenie w akcję z własnymi tekstami., czasem trudno nad tym zapanować. Ale dziecko powinno wiedzieć, że to nie jest telewizja czy kino, że to spotkanie ze sztuką "na żywo", a przerwa jest od tego, by się podzielić wrażeniami. To jest rola nauczyciela, który opiekuje się dziećmi i przygotowuje je do odbioru sztuki, w procesie dydaktycznym będzie mógł nawiązać do spotkania w teatrze.

MS: Ale właśnie „Świat Garmanna” to jest taki spektakl, który ma wyjść poza te konwenanse, poza relacje aktor – widz. Ma wejść w dialog ze światem. Czy dzieci łatwo wchodzą w interakcję?

JP:
Bardzo łatwo. Czasem wręcz zaskakująco!

MS:
Pan gra od wielu lat na scenie. Był teatr w Wałbrzychu, we Wrocławiu, teatr w Olsztynie, Teatr Guliwer, Teatr Baj. Czy mały odbiorca, na przestrzeni tych wszystkich lat zmienia się? Czy dziecko zawsze jest takie samo?
JP: Dziecko się nie zmienia, dziecko jest takie samo. Metody oddziaływania na nie  się zmieniają, nowe atrakcyjne narzędzia, przybliżające wiedzę o świecie, ale wrażliwość dziecka, ciekawość świata jest niezmienna.

MS: To prawda, ale pierwszym miejscem, w którym dzieci są wychowywane jest dom, następna jest dopiero szkoła.
JP: Prawda, ale ojciec i matka do pewnego momentu tylko ine mają konkurencji, za chwilę  trochę starsi koledzy i rówieśnicy stają się co najmniej równie ważni. Grupa jest mocniejsza i oczywiście nauczyciel, który powinien być opiekunem i doradcą.

MS: Ale też autorytetem. Takim np., jak dla Garmanna jest Znaczek?
JP:
Tak, bo przyjaciel to również autorytet. Prawdziwy przyjaciel, bo powie prawdę. Powie „nie podoba mi się to, co zrobiłeś”. Mówi, co widzi, co czuje, co myśli. Przecież na tym polega przyjaźń oparta na prawdzie i wzajemnym szacunku.

MS: Na koniec chciałabym zadać pytanie, które często przewijało się w trakcie spektaklu: Czy Pan się czegoś boi?
JP:
Tak, boję się np. rozstania ze sceną, z teatrem. Bo to moja pasja..., ale wiem, że to nastapi. Chciałbym, aby zostało po mnie przynajmniej dobre wspomnienie.

MS: Dziękuję za rozmowę.
JP: Dziękuję również.

Rozmawiała Małgorzata Szewczyk, zdjęcia: Małgorzata Szewczyk (fot. 2) i TEATR BAJ, (fot. 1) na zdjęciu: Jan Plewako (Pan Znaczek), Kamil Król

Jan Plewako – aktor, lalkarz. Współpracował z Teatrem Lalek w Wałbrzychu (1955-66), Wrocławskim Teatrem Lalek, Olsztyńskim Teatrem Lalek, Teatrem Guliwer w Warszawie. Obecnie pracuje w Teatrze BAJ. "Kiedy brał lalkę do ręki, ta natychmiast ożywała, a my patrzyliśmy na nią nie jak studenci chcący się czegoś nauczyć, a jak dzieciaki oczarowane magią teatru lalek..." - pisali o nim studenci. Znany m.in. z takich spektakli, jak: Janek Wędrowniczek, Krzesiwo, Na jagody, Słońce w Dolinie Muminków, Świniopas, Zima w Dolinie Muminków, Świat Garmanna.

Przeczytaj także:
Garmann i jego świat
Pogrążanie się w świecie fikcji