Balet jako droga życia dziecka
Większość ludzi definiuje balet za pomocą skojarzeń, które zazwyczaj oscylują pomiędzy prawdą a mitem, niewiele o nim wiedząc.
Zapytani o to, co im nasuwa na myśl słowa „balet”, odpowiadają zgodnie: chodzenie na czubkach palców, piruety, czy urocze dziewczynki ubrane w różowe sukieneczki. Tymczasem, balet to, oprócz zjawiskowej powierzchowności, pasja i rozwój artystyczny. Balet sprawdzi się w formie zajęć dodatkowych, a może nawet stać się sposobem na życie, jednak marzenia o występach scenicznych wymagają zaangażowania i wytrwałości.

Ekspresja, szyk i wdzięk
Pomińmy bogatą historię baletu i skupmy się na jego istocie. Czym jest balet? Można go określić jako swoisty rodzaj twórczości, który podobnie jak malarstwo ma za zadanie coś odzwierciedlić. To żywy obraz kreowany przez tancerzy, rozmaite stroje, namiętności i wyraziste sytuacje. W takim obrazie przemawiają ciało, ruch, gestykulacja oraz mimika twarzy, to właśnie za ich pomocą artyści sceniczni wcielający się w poszczególne role, przelewają własne odczucia i emocje w dusze widzów. Jednakże, aby współtworzyć taką sztukę, należy intensywnie ćwiczyć od dziecka, żeby opanować lekkość i płynność ruchów tańca klasycznego do perfekcji. W tym celu powstały ogólnokształcące szkoły baletowe, które skupiają uzdolnionych kandydatów na przyszłych tancerzy.
Szkoła krok po kroku
Kiedy zdecydujemy się posłać nasze dziecko do szkoły baletowej, możemy rozpocząć przygotowania w wieku przedszkolnym. Rozmaite placówki oferują zajęcia, na które uczęszczają dzieci już od 4 roku życia, są jednak prowadzone na zasadzie rytmiki i zabawy, co kształtuje w nich poczucie rytmu. Warto również pójść z naszą pociechą do teatru, aby zapoznała się z tego typu przedstawieniem, zazwyczaj maluchom przypada do gustu spektakl „Dziadek do orzechów”. Takie doświadczenie może zachęcić do przedsięwzięcia kariery artystycznej.
Należy pamiętać, że przyjęcie do szkoły baletowej poprzedzają procedury rekrutacyjne, które decydują, czy kandydat wejdzie w poczet uczniów. Przede wszystkim, aspirować może dziecko, które ukończyło III klasę szkoły podstawowej i jest w wieku 10 lat. Następnie przystępuje do egzaminu, podczas którego specjalna komisja określa jego predyspozycje fizyczne (proporcje ciała, skoczność, elastyczność kręgosłupa) oraz rytmiczno- słuchowe (na przykład poprzez odtworzenie danego rytmu, zapamiętanie układu ruchów). Jeśli kandydat spełni wymagane kryteria, będzie mógł kontynuować edukację w wybranej placówce i rozpocząć przygodę ze sztuką tańca.
W Polsce jest kilkanaście ogólnokształcących szkół baletowych. Charakteryzują się dziewięcioletnim programem nauczania, obejmującym jednocześnie szkołę podstawową (klasy IV-VI), gimnazjalną (klasy I-III) oraz licealną (klasy I-III). Poza kształceniem ogólnym, uczniowie muszą posiąść wiedzę i umiejętności z zakresu tańca klasycznego, interpretacji muzyczno-ruchowych, rytmiki oraz wiedzy o tańcu. W trakcie edukacji, baletowi adepci uczestniczą w organizowanych przez szkoły przedstawieniach oraz rozmaitych konkursach. W ten sposób zdobywają pierwsze doświadczenie sceniczne. Po ukończeniu dziewiątej klasy przystępują do egzaminu maturalnego oraz zawodowego egzaminu dyplomowego, dzięki któremu uzyskują tytuł „tancerza scenicznego”.
Lata poświęceń i co dalej?
Absolwenci szkół baletowych są ambitni, zafascynowani tańcem, nastawieni na konkretny cel w życiu. Mogą spełniać się w teatrze lub wstąpić do zespołu baletowego i grać na „wielkiej scenie”. Wielu tancerzy decyduje się kontynuować naukę na uczelniach wyższych. Szczególnym powodzeniem cieszy się pedagogika baletu, po którym jest się nauczycielem szkoły baletowej, jak również kierunek teoria tańca, który szkoli przyszłych historyków, teoretyków oraz krytyków tańca.
Nie jest tajemnicą, że w szkołach baletowych wymaga się od dzieci i młodzieży więcej niż w szkołach pospolitych, lecz pomimo wielu trudności kochają to, co robią, nie żałują swojego wyboru i pragną dzielić się swoim kunsztem z innymi. Pedagodzy zarażają swych podopiecznych zamiłowaniem do tańca, który nadaje ich życiu sens.
Monika Kajka, fot. sxc.hu
Przeczytaj także:
Dziecinne marzenia?
Wyspy szczęśliwe
Uniknąć burmuszenia się
