Znienawidzić teatr i utonąć w kreskówkach
Balet, teatr, primabalerina, libretto – te słowa brzmią tak poważnie, że trudno je odnieść do dzieci. Wielu dorosłych nie rozumie zjawiska zwanego „baletem”, więc w jaki sposób miałoby się tym zainteresować dziecko?
Z takimi wątpliwościami zmaga się większość rodziców. Można by pomyśleć, że mają rację, w końcu dla dziecka najlepsze jest to, co najprostsze. Ale balet wcale nie musi być skomplikowany.

Najczęściej można się spotkać z następującym twierdzeniem: dziecko nie jest wystarczająco dojrzałe emocjonalnie, aby obcować z taką twórczością, przedstawienie baletowe będzie dla niego niejasne, przez co znienawidzi teatr i utonie w kreskówkach. To najczarniejszy scenariusz, jaki może spotkać naszą pociechę. Nie narazimy jej na taki stan rzeczy, jeśli zaplanujemy wizytę w teatrze świadomie.
Przede wszystkim, pamiętajmy, że w balecie słowem są ruchy ciała, które nieograniczona wyobraźnia dziecka przyswoi łatwiej niż tekst nie zawsze zrozumiały. Ekspresyjne, teatralne gesty bardziej przykuwają uwagę niż dialog. Mimika twarzy tancerzy, barwne stroje i odpowiednie tło sygnalizują w jakim miejscu toczy się akcja, kto jest dobrą postacią, a kto czarnym charakterem. Choreografie baletowe i specyficzne kostiumy przypominają bajkę.
„Odpowiednie przedstawienie” to takie, którego libretto jest znane zarówno rodzicom, jak i dziecku. Godne polecenia są „Kopciuszek”, „Królewna Śnieżka” lub „Dziadek do orzechów”. Każdy rodzic z pewnością czytał z dzieckiem bądź dziecku te bajki, a tytuły figurują w biblioteczce maluchów. Warto obejrzeć taki spektakl, gdzie powszechny scenariusz stanie się absolutną nowością oraz ciekawym doświadczeniem.
Z relacji matek, które poszły ze swoimi dziećmi na balet, wynika, iż maluchom nie doskwierała nuda podczas widowiska i były nim zafascynowane. Dzieje się tak, ponieważ żywa inscenizacja, zwiewne ruchy artystów i dostosowana do tego muzyka stwarzają baśniową, wręcz czarodziejską atmosferę, a co najważniejsze młoda publiczność doznaje tego w rzeczywistości.
Monika Kajka, fot. sxc.hu
Przeczytaj także:
- W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi
- Wszystko na świecie ma swój czas
- Znienawidzić teatr i utonąć w kreskówkach
