Marcel, Chudy i zimowe ferie
Pewnego dnia, po obudzeniu, zobaczyłem w swoim pokoju, na moim łóżku szeryfa Chudego. Tak, właśnie tego z Toy Story. Owszem, jest to mój ulubiony film Disneya, ale nigdy nie myślałem, że Chudy będzie w moim domu. Zawołałem szybko mamę i brata.
Po pierwszych "ochach" i "achach" zaczęli do niego rozmawiać. Nawet Michaś zaczął go odważnie zaczepiać. A był to pierwszy dzień zimowych ferii... Po śniadaniu, które wyjątkowo zjedliśmy w piątkę, zaczęliśmy uzgadniać dalsze plany dnia. Mama ma dwa tygodnie urlopu, także będzie luzik, żadnego wożenia do dziadków. Może to i dobrze, bo oni nigdy by nie uwierzyli w takie rzeczy...
Plany były następujące: mama mnie zawiezie na zajęcia do biblioteki, pojadę razem z Chudym, później jakieś wspólne zabawy. Będzie fajnie, z mamą jest zawsze fajnie... Spakowałem plecak, w którym dodatkowo pojawił się nowy osobnik, i pojechaliśmy. W bibliotece gwar, szum, każdy z każdym próbuje zamienić chociaż słówko. Wszyscy chcą się wpisać na listę do zajeć komputerowych. W końcu pani rozpoczyna zajęcia i sala ucichła. Mieliśmy podzielić się na małe grupy, więc ja zostałem z Chudym. Dostaliśmy bloki, pędzle i do dzieła. Ale nam powstało arcydzieło!? Aż pani Agnieszka wpadła w zachwyt. Chudego pomysł, moja sprawna ręka i sukces gotowy. Nasz plakat został najwyżej oceniony!
Po powrocie do domu, oddaliśmy się prawdziwemu leniuchowaniu. Nawet Chudy nie miał siły na figle z Michałem. W końcu nadeszła pora na gry planszowe. Zawsze brakowało nam jednego zawodnika, a z Chudym był już komplet. Graliśmy w zbieranie grzybków, i nigdy nie bawiłem się tak dobrze. To nic, że Chudy wygrał, ale było cudownie. Na koniec dnia mama zrobiła nam prawdziwą sesję fotograficzną. Przecież nie każdemu zdarza się poznać prawdziwego Chudego! Aby wszystkie dni ferii były takie miłe...
Ferie były niezapomniane, Chudemu dostarczyłem licznych atrakcji, a on mi, wystarczy, że był. Będę wspominał nasze zabawy w bibliotece, na siłowni, na zajęciach sportowych i nasze wspólne zabawy na śniegu. Spędzając razem całe dnie "stworzyliśmy" wierszyk o nas. Brzmi on tak:
Marcel i Chudy to zgrany duet,
dla nich nie trudny nawet piruet,
wszystko chętnie wspólnie wykonują,
nawet prace domowe im nie ujmują,
na następne ferie będą znowu figlować,
skakać, biegać i buźki malować.
Autorzy: Marcel (lat 7) z mamą Sylwią
Przeczytaj także:
- Bestia
- Marcel, Chudy i zimowe ferie
- Opowiadanie dla Malwinki
- Moje wymarzone ferie zimowe w towarzystwie Myszki Miki
- O Piotrusiu Panie
