Chodząc po górach
Chodząc po górach
Najlepsze przygody spotykały mnie gdy w podstawówce co rok z wychowawczynią jeździliśmy na rajdy w góry. och, każdy taki rajd to była przygoda!
Nigdy więcej nie czułam się tam jak wtedy - mimo że zmęczona, wykończona i marząca o odpoczynku to jednak gotowa na to, co mnie spotka i ciekawa każdej nadchodzącej chwili.
To wtedy, chodząc po górach z wielkim plecakiem ze stelażem, nabawiłam się pierwszych odcisków i bąbli, wtedy pierwszy raz spałam w typowej polskiej wsi w stodole na sianie. Pranie w strumyku, czyszczenie butów liśćmi - och, to było ekscytujące i dawało całe mnóstwo frajdy!
Niby nic, niby to żadne nie wiadomo jakie wydarzenie, a jednak nic nigdy już później nie odczuwałam tak, jak wtedy, jakbym była bohaterem jakiejś gry czy przygodowego filmu!
Aleksandra Filipowska
Przeczytaj także:
- Chodząc po górach
Najlepsze przygody spotykały mnie gdy w podstawówce co rok z wychowawczynią jeździliśmy na rajdy w góry. och, każdy taki rajd to była przygoda więcej » - Z wodą nie ma żartów
Razem z kuzynem pewnego słonecznego dnia zbudowaliśmy tratwę. Chcieliśmy ją wypróbować i poszliśmy nad rzekę Wartę, poniżej zalewu w Poraju. więcej - Pewnego dnia
Pewnego dnia słonecznego, zdarzyło się coś niezwykłego. więcej » - Wielkie Narty
Pewnego dnia gdy wokoło nasypało śniegu ja raz dwa sanki zabrałam i na górę biegu... więcej »
