Newsletter
Wprowadź swój adres e-mail

BEST - Bezpieczna strona - Certyfikat

Traktuję terapię tańcem jako czasoprzestrzeń

Muzyka połączona z ruchem pozwala wyrazić nas samych dokładnie tak jak tego chcemy, jak potrzebujemy na daną chwilę integrując nas w jedno, w CUD (Ciało Umysł Duszę) - mówi o swojej działalności Agnieszka Szczepańczyk – doświadczony pedagog i choreoterapeuta. Przy pomocy terapii tańcem stara się w twórczy sposób rozbudzić dziecięcą wyobraźnię, aby stanowiła naturalną drogę do rozwoju osobistego.

Monika Kajka: Jakim dzieciom zaleciłaby Pani terapię tańcem?
Agnieszka Szczepańczyk-Bouazza: Wszystkim. Trochę w Polsce pokutuje słowo terapia, mamy jakiś kompleks na tym polu. „Skoro uczęszczam na terapię, to najpewniej coś ze mną nie jest w porządku” – tak myśli większość (choć to się już zmienia). Moje myślenie jest inne. Traktuję terapię tańcem jako czasoprzestrzeń do własnego rozwoju i integracji psychofizycznej, czyli zharmonizowania ciała, umysłu i ducha.

MK: Jak wyglądają zajęcia?
AS-B: Zajęcia dzieją się różnie, w zależności od prowadzącego. Moje są zaplanowane tematycznie, ale staram się zawsze podążać za potrzebami grupy oraz za procesem, który się uruchamia na pierwszych zajęciach. Każde zajęcia mają swój główny temat, ale zaczynam je wprowadzeniem ciała w ruch (co przybiera bardzo różne formy), a  kończę relaksem, świadomością oddechu, pracą z kolorem lub wizualizacją.

MK: Rodzice mogą uczestniczyć w choreoterapii razem z dziećmi?
AS-B: Oczywiście. To świetne pole do komunikacji ze sobą, do spotkania się w innym miejscu z innymi ludźmi, spojrzenia na siebie z dystansu. Wejście dorosłego w rolę dziecka i dziecka w rolę dorosłego – czyli zobaczenia wszystkiego z całkiem innego punktu. To daje naprawdę świetne rezultaty.

MK: Jakie? W czym pomaga taki taniec dzieciom i ich rodzicom?
AS-B:
Zacieśniają się więzi...albo dopiero co nawiązują. Bardzo dobrze widać w ćwiczeniach gdzie
„problem” leży, po której ze stron. Jak zwykle reagujemy na sytuacje kłopotliwe i zastanawiamy się jak można je zmienić w tańcu. Tak naprawdę to jest świetna zabawa i jednocześnie przechodzenie przez proces ozdrowieńczy – jak ja to nazywam.

MK: Jak może wyglądać „kłopotliwa sytuacja” W jaki sposób się jej zapobiega?
AS-B:
Na przykład kwestia krzyku ze strony dziecka – krzyk nigdy nie pojawia się ot tak - skoro nie chcesz, by dziecko na Ciebie krzyczało nie krzycz i Ty. Tę sytuację można przedstawić i uzdrowić, przetransformować w tańcu za pomocą Terapeutycznego Teatru Tańca, którego skutki są rewelacyjne. Ten proces opiera się na czterech etapach:
- zatańcz – przedstaw ruchem problem,
- strząśnij go z siebie, z całego ciała (moment bardzo uwalniający, tu stosuję muzykę opartą na
bębnach),
- uzdrawiania – tu przedstawia się ruchem moment kiedy już udaje nam się wychodzić z sytuacji
negatywnej dla nas, widzimy światełko w tunelu, ale czasem jeszcze upadamy… jednak tylko po to, by znów się podnieść i dojść do celu, a cel to ostatni etap,
- taniec afirmatywny – którym tańczymy nasze zwycięstwo, spełnienie, uzdrowienie – mimo że tego nie ma jeszcze w naszej codzienności to właśnie zaprosiliśmy to mentalnie.

Często podczas całego procesu dochodzi do uwolnienia wielu ciężkich emocji, pojawia się płacz, czasem wewnętrzny krzyk… te zajęcia są właśnie miejscem przeznaczonym na to. Na koniec odczuwamy ulgę, transformację, uwolnienie, spełnienie. Dzieją się cuda w trakcie tańca i po… kiedy to już po wyjściu z zajęć każdy wchodzi w swoją codzienność, którą właśnie tańcem przemienił na lepszą.

MK: Od jakiego wieku dzieci mogą brać udział w zajęciach? Czy takie zabawy ruchowe cieszą się zainteresowaniem młodych uczestników?
AS-B:
Zajęcia z choreoterapii prowadziłam z dziećmi w wieku od  4 lat. Dzieciaczki bardzo fajnie
reagowały na moje propozycje, z dużym wczuciem i wyczuciem oddając się w ćwiczeniach. Dla nich byłam tą panią od tańca z chustami. Starałam się urozmaicać zajęcia przynosząc kolorowe materiały, piórka, a nawet świeczki. Dla dzieci wszystko było bardzo ciekawe i z zaangażowaniem oddawały się ćwiczeniom.

MK: Czego uczy choreoterapia?
AS-B:
Myślę, że tego iż poprzez zabawę można się wspaniale uczyć siebie, zaglądać w swoje wnętrze i bez trudu nazywać kolorem stan swojego samopoczucia, porównywać swoją postawę do zwierzęcia, a swoją osobowość do żywiołów panujących w przyrodzie, pracować wyobraźnią w nieograniczony sposób... ale przede wszystkim tego, że miłość do siebie to zdrowe podejście, a nie egoizm.

Agnieszka Gabriela Szczepańczyk-Bouazza – z wykształcenia mgr, absolwentka studiów pedagogicznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Ukończyła kursy instruktorskie w Akademii Terapii Ekspresyjnych i Technik Relaksacyjnych oraz w Polskim Towarzystwie Choreoterapii. Z powodzeniem prowadzi warsztaty, zajęcia i szkolenia z zakresu pracy z ciałem poprzez taniec i ruch oraz inne metody artystycznego wyrazu dla osób dorosłych, dzieci i na zaproszenia różnego rodzaju placówek.

Rozmawiała Monika Kajka, archiwum Agnieszki Szczepańczyk