BEST - Bezpieczna strona - Certyfikat

Odlotka i inni z mojej okolicy - recenzja

Chmurian, Murdziur i Dziurmur, Odlotka, Domonoś czy Znikoś – to tylko niektóre stwory z książki „Domonoś, Odlotka i inne dziwolągi z mojej okolicy”.  To postacie, jeśli tak je można nazwać, z dziecięcej wyobraźni.

A każda z nich bierze się z realnego świata. Z lęków, przeżyć, radości czy smutków dnia codziennego. Po raz kolejny na drodze poznawania świata dziecięcej kultury dotykam zagadnienia problemów dzieci. Tym razem dotyczy on dzieci, które nie mają szansy na spełnianie swoich pragnień przez różne ograniczenia i bariery. Dorośli często nie zauważają „małych” kłopotów. Wydaje nam się, że dzieci nie mają problemów, a dla dziecka nawet plama na ukochanej bluzeczce może nim być.

Książka Ivanki Tomaszewskiej i Wojciecha Kołyszko to kilka historyjek, których rewelacyjnym uzupełnieniem są ilustracje wykonane także przez Wojciecha Kołyszko. Książkę czyta się jednym tchem. Ostatnia z opowiedzianych historii zachęca czytelnika, w tym przypadku dziecko, do jej dokończenia, zarówno opowiadania, jak i zaczętego rysunku. Do napisania, co się może wydarzyć…

I myślę, że taka forma zabawy, może mieć dla dziecka funkcję terapeutyczną. Może ono za pomocą słów przelać na papier to, co go boli, dręczy, co budzi lęk i strach, ale także to, co widziało, czego się nauczyło, co mu się podobało, co sprawiło mu radość. Myślę, że to wspaniała okazja dla rodzin, aby wspólnie przeczytały i dokończyły książkę, na pewno pomoże to w zrozumieniu siebie nawzajem i samych siebie.

Książka „Domonoś, Odlotka i inne dziwolągi z mojej okolicy” ma spełniać jeszcze jedno, ogromnie ważne, zadanie. Ma być drabiną dla rozwoju kobiet. Co to znaczy? Część dochodu z jej sprzedaży będzie przeznaczona na Klub Drabina Rozwoju Kobiet, którego ambasadorką jest Maria Seweryn. Klub wspiera matki i ich dzieci, które z różnych powodów nie mogą realizować swoich życiowych pragnień i planów.

Popieramy tę inicjatywę całym naszym mini-kulturowym sercem! A książkę polecam rodzicom, żeby zobaczyli problemy swoich dzieci i dzieciom, aby dały się wciągnąć w zabawę, zobaczyły świat wokół siebie i zaczęły mówić o tym, co je trapi. Moja koleżanka komunikuje się obrazem. Może Wam także się to uda. Trzymam kciuki! A jeśli chociaż jednemu dziecku pomoże, to będę wiedziała, że było warto. Szczerze polecam!

Małgorzata Szewczyk, fot. dbajki.pl