BEST - Bezpieczna strona - Certyfikat

Julka i kulka - recenzja

Julka i kulka – wdzięczny pokaz i autentyczna radość! W sobotę 7 stycznia 2012 roku miałam okazję obejrzeć spektakl „Julka i kulka” adresowany do dzieci w wieku od 1 do 4 lat w Teatrze Małego Widza.

Przyznam, że od wejścia nastawiłam się sceptycznie do koncepcji przedstawień „od pierwszego roku życia”, bo w końcu na jak długo można skupić uwagę takiego malucha co ledwo stawia kroki? W jaki sposób mu cokolwiek przekazać, kiedy zna tak mało słów? Przez moment uznałam to nawet za naciągactwo, czego obecnie bardzo się wstydzę i z miejsca oskarżenie odwołuję…

Już na samym wejściu mile zaskoczyło mnie pomieszczenie, gdzie odbyć się miał spektakl. Była to kameralna salka z wydzielonym miejscem dla widzów. Brak sceny – brak granic, a do tego delikatnie i harmonijnie zdobione ściany, które tworzyły miłą i na swój sposób rodzinną atmosferę.

Jednak na tym nie koniec miłych akcentów. Gdy w sali-scenie pojawiły się artystki, rozpoczął się dialog z małym widzem. Dialog w języku dziecka, który niewiele ma wspólnego z mową ludzką, za to polegający na okazywaniu emocji. Każdy maluch wie czym jest promienny uśmiech, co oznaczają radosne podskoki, a co nadąsany grymas na twarzy. Tytułowa Julka wszelkie zmiany nastrojów okazywała w zabawie oraz tańcu ze swoją piłką, towarzysząca muzyka i śpiew również odzwierciedlały wszelkie zmiany humoru Julki.

Dla dorosłego widza było to po prostu taneczne przedstawienie, co prawda bardzo plastyczne i przyjemne, lecz zarazem skromne i zdecydowanie nudne. Tymczasem reakcja dzieci sugerowała zgoła co innego. Maluchy śmiały się wraz z Julką, patrzyły w skupieniu, gdy ta była rozzłoszczona, a na koniec zaskakujący zwrot akcji… W pomieszczeniu spadł deszcz kolorowych piłeczek, a jaka była na to reakcja dzieci? Wszystkie jak jeden mąż, te starsze i te raczkujące poczuły się zaproszone do zabawy i szturmem pobiegły na środek sali, żeby pobawić się piłkami wraz z artystkami! Wszystkie dzieciaki od razu zrozumiały niewerbalny przekaz i były w swoim żywiole, tylko dorośli patrzyli ze zdumieniem, nie bardzo wiedząc czy to wyreżyserowana część spektaklu, czy może przedstawienie wymknęło się spod kontroli?

Ten spektakl udowodnił mi jak wiele teatr może zaoferować dziecku, oprócz wdzięcznego pokazu znalazło się miejsce na autentyczną radość i spontaniczną zabawę.  Powracając zatem do pytania, czy jest sens przychodzić z malutkimi dziećmi do Teatru Małego Widza, dziś z przekonaniem odpowiadam: tak!

Monika Kajka, fot. Teatr Małego Widza