BEST - Bezpieczna strona - Certyfikat

Dziecinne marzenia?

To było prawie 15 lat temu. Nie pamiętam dokładnie, chyba jesienią. Studiowałam wtedy zaocznie w Warszawie i co dwa tygodnie przywoziłam mojej małej córeczce nową książeczkę.

Wtedy kupiłam „Brzydkie Kaczątko” Andersena. Myślałam, że to będzie odpowiednia lektura dla prawie trzyletniego dziecka. Myliłam się. Nie zdawałam sobie sprawy, że małe dziecko może być aż tak wrażliwe. Tak wyczulone na czyjąś krzywdę, tak świadome niesprawiedliwości.

Przez kilka kolejnych wieczorów próbowałam przeczytać dziecku bajkę, która, jak się okazało była ponad jej siły. Kiedy dochodziłyśmy do momentu, w którym zwierzęta na podwórku śmiały się z szarego odmieńca, moje dziecko szlochało i nie mogłam go uspokoić przez następne pół godziny. Nie pomagały tłumaczenia, że brzydkie kaczątko stanie się pięknym łabędziem i będzie szczęśliwe.

Dziś po tylu latach nie wiem, jaki wpływ książki z dzieciństwa miały na moją córkę. Na to, że sprowadza do domu bezdomne psy i koty, płacze, kiedy dzieje im się krzywda. Na to, że stawia czoła chuliganom prześladującym w szkole słabszych kolegów i że nie przechodzi obojętnie obok tych, którzy potrzebują pomocy.

To piękne, że nawet dziecko swoją niewinnością i wrażliwością czuje, że nieistotny jest wygląd, kolor skóry, pochodzenie, że dla wszystkich jest na tym świecie miejsce, że możemy żyć obok siebie w przyjaźni i być szczęśliwi, tak zwyczajnie, po ludzku. A może to tylko dziecinne marzenia?

Renata Gunerka, rys. Michał Białożej

Przeczytaj także: