BEST - Bezpieczna strona - Certyfikat

Krasnoludki na Białołęce

W dzisiejszych czasach niewielu rodziców może pozwolić sobie na przebywanie na urlopie wychowawczym do 3 roku życia dziecka.

W większości przypadków bardzo wcześnie musimy podjąć decyzję o posłaniu pociechy do żłobka czy przedszkola. Powszechnie panująca opinia, że przedszkola nie są dobre dla dzieci, że to zwyczajna „przechowalnia”, w której dziecko je , pije, śpi i bawi się z rówieśnikami, i nie wnosi nic pozytywnego w jego rozwój, wcale nam nie pomaga. Jednak są jeszcze miejsca, do których dzieci chcą uczęszczać nawet w weekendy! Niemożliwe? Ależ jak najbardziej możliwe!

Jednym z takich miejsc jest przedszkole Krasnoludki na warszawskiej Białołęce, które prowadzi Pani Magdalena Załuska. Pasja, powołanie i pełen profesjonalizm to recepta na stanie się dla wielu dzieci miejscem, do którego chcą wracać. Kuligi, wyjścia do teatru, wycieczki do zoo i fermy strusi, to tylko niektóre z realizowanych pomysłów. Sprawiają one, że każdy dzień spędzony w przedszkolu różni się od poprzedniego, niesie ze sobą niespodziankę i mnóstwo emocji.

W sobotę 8 maja na terenie jednej z placówek przedszkola Krasnoludki odbył się piknik Rodzinny. Atrakcji było co nie miara: dmuchane pałace, zjeżdżalnie, wata cukrowa, grill, karuzele, kucyki. W trakcie zabawy ogłoszono wyniki konkursu „Kosmos”, na który prace wykonały dzieci z pomocą rodziców. To ciekawa inicjatywa w sytuacji, gdy przez codzienne obowiązki związane z prowadzeniem domu i pracą zawodową często brakuje nam czasu, by poświęcić dziecku nawet krótką chwilę…

Nie pamiętam kiedy cała moja rodzinka tak dobrze się razem bawiła. Zdarzało się, że brakowało nam siły i czasu na wspólną zabawę, albo pomysłów na ciekawe rozrywki. Okazuje się, że jednak siła i czas się znajdą, jeśli tylko ktoś nas do tego zachęci w ciekawy sposób.

Korzystając z okazji: Kochane Ciocie, serdecznie dziękujemy za ten wspaniały dzień, za życzliwą, rodzinną atmosferę, czas i cierpliwość poświęcone naszym pociechom oraz ogromne zaangażowanie.

tekst i zdjęcia Maria Kopeć, na zdjęciu Aneta Kopeć

Przeczytaj także: